Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 marca 2017

Co trzymano w dworskiej apteczce?

Zajmowanie się historią zielarstwa, jest nadzwyczaj przyjemnym hobby. Poznawanie metod gromadzenia i wykorzystywania ziół, skłania do refleksji i prób (najpierw myślowych) przeszczepienia starych zwyczajów do dzisiejszych realiów. Co szkodzi nam, współczesnym ludziom, wzorować się i podglądać czyny i zwyczaje sprzed dwustu, a nawet więcej lat? Wiele tamtych rozwiązań naprawdę miało sens. Dajmy na to dworskie apteczki. I taki jest temat trzydziestego wpisu do Manuału Zielarskiego.

piątek, 23 września 2016

"Weźmiy czarney gorczycy" czyli o staropolskiej musztardzie

Gdy sprawdzam prognozę pogody, widzę cyferki które uświadamiają mi, że lato już się skończyło. Od kilku dni panuje jesień będąca forpocztą zimy. Wiatr zaczyna dokuczać coraz bardziej, wdzierając się w każdą szparę, zbyt szybko oziębiając herbatę w moim pomarańczowym kubeczku. Słońca jest mniej, za to chmur coraz więcej a z tej wymiany niekoniecznie jestem zadowolony. Bezsprzecznie idzie ku mrozom, z czym trzeba się pogodzić i dobrze przygotować. Wracając zziębniętymi z pracy bądź szkoły, z błogą miną wtulamy ręce w kubek z gorącym napojem. Do tego kanapeczka z szynką i rozgrzewającą musztardą i można rozkoszować się życiem. I właśnie o musztardzie będzie ten wpis.

poniedziałek, 19 września 2016

"...o głogu rosnącym tam w dole."

"I każdy pasterz opowie swoją historię,
o głogu rosnącym tam w dole."
John Milton (1608-1674), "L'Allegro"

Jesień coraz śmielej puka do okien naszych domów, przeganiając zalegające resztki błogiego ciepła lata, napełniając powietrze chłodem i świeżością. Na naszych oczach znikają szmaragdowe drzewa i trawy, zamieniając się w złote posągi, tu i ówdzie przyozdobione pomarańczowymi plamami. Wędrując po polach i łąkach, widzimy jak przy lasach i polnych ścieżkach, przydrożne krzewy przygotowując się na przyjście zimnych dni. Drzewka czarnego bzu, które jeszcze tak niedawno były obsypane białym kwieciem, tak chętnie odwiedzanym przez owady, dziś oblepiają granatowe jagody, będące darem od Ceres dla ptactwa i ludzi. Nie ma ani śladu po pachnących i zwiewnych różyczkach dzikiej róży, niosących ukojenie zmęczonym duszom. Zamiast nich, kolczaste pędy uginają się pod ciężarem czerwieniejących owoców. Jedynie niepozorny głóg walczy ze zbliżającą się zimową porą. Broni swych zielonych liści, spomiędzy których spoglądają na świat czerwone korale, tak bardzo umiłowane przez zwierzęta i ludzi.