"I
każdy pasterz opowie swoją historię,
o
głogu rosnącym tam w dole."
John Milton (1608-1674),
"L'Allegro"
Jesień
coraz śmielej puka do okien naszych domów, przeganiając zalegające
resztki błogiego ciepła lata, napełniając powietrze chłodem i
świeżością. Na naszych oczach znikają szmaragdowe drzewa i
trawy, zamieniając się w złote posągi, tu i ówdzie przyozdobione
pomarańczowymi plamami. Wędrując po polach i łąkach, widzimy jak
przy lasach i polnych ścieżkach, przydrożne krzewy przygotowując
się na przyjście zimnych dni. Drzewka czarnego bzu, które jeszcze
tak niedawno były obsypane białym kwieciem, tak chętnie
odwiedzanym przez owady, dziś oblepiają granatowe jagody, będące
darem od Ceres dla ptactwa i ludzi. Nie ma ani śladu po pachnących
i zwiewnych różyczkach dzikiej róży, niosących ukojenie
zmęczonym duszom. Zamiast nich, kolczaste pędy uginają się pod
ciężarem czerwieniejących owoców. Jedynie niepozorny głóg
walczy ze zbliżającą się zimową porą. Broni swych zielonych
liści, spomiędzy których spoglądają na świat czerwone korale,
tak bardzo umiłowane przez zwierzęta i ludzi.