Nie
spodziewałem się tak okropnego początku października. Generał
Zima atakuje nader wcześnie w tym roku. Wysłał do boju pierwsze
szarże, a efekty ich sabotażu widzimy z naszych okien. Liście
brązowieją w szaleńczym tempie, jedynie niektóre drzewa z trudem
bronią się przed zmianą barw. Ludzie kaszlą, kichają i prychają,
co w połączeniu ze złamaniami na rozrzuconych kasztanach i mokrych
liściach, powoduje kolejki w przychodniach i na izbach przyjęć.
Chłodny wiatr wciska się w każdą możliwą szparę a ciemne
chmury i mgły zasnuwają niebo, skutecznie blokując nam dostęp do
ostatnich promieni słońca. Wyjście z domu na uczelnię lub do
pracy staje się nie lada wyzwaniem, nierówną walką z
przeraźliwymi siłami zimna i słoty. Jedyną naszą bronią jest
rozgrzewająca herbata skryta w termosie.