Wyobraźmy sobie następującą sytuację: Colorado Springs, lata 80. XIX wieku. Do gabinetu Michaeli Quinn przychodzi kaszlący mężczyzna. Uskarża się na duszności, bóle klatki piersiowej, świszczący oddech. Diagnoza nie nastręcza trudności – astma. Wyleczyć jej się nie da, ale można użyć w cierpieniu. Dr. Quinn pochodzi do kredensu z lekami, otwiera szufladę i wyciąga małe, papierowe pudełeczko. Wręcza je choremu mówiąc: "Proszę palić trzy dziennie". Historyjka ta – choć zmyślona – nie jest odległa od prawdy. Medycyna zna papierosy lecznicze (cigarettae) i to o nich jest dzisiejszy tekst.